
Certyfikat
Złote Wyróżnienie GdzieZjesc.info
Agencja Marketingowa AFMedia
25 lutego 2008
Smaki 2008
Przewodnik po warszawskich restauracjach
Restauracja Fabryka Trzciny została wyróżniona w przewodniku tygodnika „Wprost”
Za stołem
Tygodnik Polityka
Przyznaje wyróżnienie za jakość potraw i kulturę obsługi
Dla: Restauracja Fabryka Trzciny
Restauracje.
Dziennik. 7 Dni 20-26.10 Warszawa
"(...) Z przyjaciółmi. Restauracja Fabryki Trzciny. Nasz typ. Prostota w wystroju i fantazja w karcie. Warto wybrać się na Pragę."
Na talerzu. Smakosz odkrywca.
Metropol. 29.09-1.10.2006 Warszawa
"Restaurację w Fabryce Trzciny na Szmulkach ulokowano w drewnianym baraczku zgrabnie wkomponowanym w dziedziniec kulturalnego gmaszyska. Swojskie, praskie akcenty odnajdujemy w menu. Kotlet mielony, gołąbki z mięsem i ryżem, pyzy, leniwe oraz budyń sąsiadują tu z wykwintniejszym filetem ze szczupaka, combrem z jelenia oraz iście światowym makaronem pappardelle z kawałkami kaczki pieczonej w czerwonym winie. Krem pomidorowy zabielony śmietaną, z dodatkiem prostokątnych kluseczków i listka pietruszki, do bólu zwyczajny był, domowy. Splendory należą się za to polędwicy udekorowanej borówkami, podanej z ziemniakami z koperkiem oraz smażonym szpinakiem. Polędwica przedniej jakości, kruchutko-mięciutka, szpinak zaś wprost cudowny, jak udało mi się wywiedzieć w kuchni, krótko smażony na oliwie z cebulką, tymiankiem, gałką muszkatołową i śmietaną (…)."
Wiadomości turystyczne – trzy razy trzy
Stołeczne Biuro Informacji i Promocji Turystyki, czerwiec 2006
"W ramach projektu realizowanego przez Stołeczne Biuro Informacji i Promocji Turystyki oraz Polską Organizację Turystyczną, Warszawę odwiedziła dwuosobowa ekipa z Korei Południowej.
Koreańczycy realizowali program dla dwóch największych telewizji koreańskich. Powstały materiał zostanie wykorzystany m.in. w programie „City 3.3.3.”. Za tajemniczymi trzema trójkami kryją się trzy restauracje, trzy kawiarnie i trzy obyczaje panujące w danym miejscu – które zostaną przedstawione w programie. Koreańczycy odwiedzili wiele smakowitych miejsc, m.in. restaurację Kurta Schellera w Hotelu Rialto (…). W Fabryce Trzciny mieli okazję zobaczyć powstawanie gołąbków w sosie demiglasowym (jakkolwiek to smakuje, nazwa brzmi interesująco). W Fabryce Trzciny goście zatrzymali się trochę dłużej, wszak to centrum artystyczne o ciekawej historii i niezwykłej postindustrialnej atmosferze (…)."
Warta zachodu wyprawa na Pragę – nowoczesna klasa i smak
Dziennik. 7 Dni 19-25.05 Warszawa, Degustacje
"Miejsce na uboczu, ale w najlepszym stylu. Wnętrze urządzone zostało w parterowym pawilonie, trzy sale o zróżnicowanej wielkości tworzą swoistą miejską jadłodajnię, w której tylko kilka typowo polskich elementów przypomina, że jesteśmy na warszawskiej Pradze, a nie w Paryżu, Rzymie czy Londynie.
Prostota wystroju współgra z pozorną prostotą menu, które właściciele określili jako artindustrialne, czyli kuchnia polska z akcentami międzynarodowymi. Nie jest to jednak karta onieśmielająca – znamy wszystkie składniki, tylko połączenia bywają zaskakujące. Za pierwszym razem spróbowałam niewiele. Ze szmulek, czyli przekąsek – przebogatą sałatę z plastrami jelenia na ciepło, polaną miodowym sosem (38 zł), a z rozdziału fabryczna garkuchnia – słono-ostry krem chrzanowy z podsmażaną szynką parmeńską (12 zł). Desery najbardziej kusiły mrożonym czekoladowym kremem z lodami kminkowymi podanym na sosie z miodu i soku cytrynowego (20 zł) oraz płatkami białej czekolady misternie połączonymi zmrożoną bitą śmietaną, których słodycz została złamana cointreau i skórką pomarańczową (20 zł). Pozostałe pozycje z karty przez dwa dni żyły w mojej kulinarnej wyobraźni. Wróciłam, aby skosztować jeszcze dań głównych, np. rozpływającej się w ustach polędwicy wieprzowej w aromatycznym sosie z leciutkim purée ziemniaczanym i chrupiącym duszonym szpinakiem (35 zł). Warto zamówić niewinnie brzmiący kącik warszawski (72 zł). Wśród podanych siedmiu pozycji najbardziej wyróżniły się zraziki ze zgrabnymi niewielkimi pyzami oraz ciepła sałatka z polędwiczek, ziemniaków i kapusty z kminkiem. Tu pojawiła się jednak wpadka, bo zapowiedziany budyń z sokiem, bez wcześniejszego uprzedzenia, zastąpiono sorbetem cytrynowym…"
Praski trójkąt na zielono
Aktivist, Dodatek kulinarny na wiosnę, kwiecień-maj 2006
"Przytulnie, zacisznie, z dala od zgiełku miasta. Na dodatek niedrogo i bezpretensjonalnie. Restauracja w Fabryce Trzciny ujęła nas cenami i atmosferą, ale przede wszystkim pyszną kuchnią warszawską z pyzami i leniwymi, którą do tej pory restauratorzy traktowali po macoszemu. Monika: Na wszelki wypadek, zanim po raz pierwszy wybrałam się do restauracji w Fabryce Trzciny, zajrzałam na stronę internetową, przeczytałam menu i zobaczyłam fotografie wnętrza. Zaskoczył mnie miły, choć surowy i pofabryczny w stylu, wystrój: prostota i dbałość o architekturę miejsca (wcześniej były tu magazyny). Właściciel zachował czerwoną cegłę na ścianach oraz kształt budynku i zadbał oto, aby detale komponowały się z całością. W ogóle sama restauracja przypomina mały, zaciszny domek w sercu wielkiej fabryki. Zdecydowałam się na Kącik warszawski, czyli menu degustacyjne. Sześć dań plus żołądkowa! Bałam się tego zestawu, bo na co dzień nie jadam ani zrazów wołowych, ani leniwych, ani pyz. Ale już sama pomidorowa z lanymi kluskami wprawiła mnie w błogi nastrój. Smak tej opatrzonej i banalnej zupy był tym razem doskonały. Poczułam się jak w domu. Niestety, dania okazały się dość spore i część porcji musiałam oddać Kubie walkowerem. Na nogi postawił mnie sorbet robiony na miejscu. Moja druga wizyta natomiast skończyła się wątróbką w aromacie grzybowym (25 PLN). To danie, które cieszy się uznaniem wielu klientów. Nie dziwię się! Cielęca wątróbka, chrupiąca, nasączona alkoholem, przykryta warstwą borowików potrafi naprawdę oszołomić! Kuba: Szedłem na wizytę do Fabryki bez specjalnego przekonania. Już na miejscu moje wątpliwości wzbudziła karta pełna stylistycznych zakrętasów („górski przysmak na połoninach”, czy „świnia w czapce z kapusty”). Pomyślałem, że im więcej na papierze, tym mniej na talerzu. Cóż mogę powiedzieć... Myliłem się! Najprzyjemniejszy jest fakt, że zarówno dania drogie, te z wyższej półki, jak i te na kieszeń studenta, są nadzwyczaj udane. Ciekawy jest w Fabryce wątek warszawski: doskonałe pyzy czy świetna zupa chrzanowa. Kiedy poznaliśmy szefa kuchni przekonaliśmy się, że to człowiek niezwykle skromny. Chociaż spokojnie mógłby się pochwalić tym, że sosy są robione od ręki, na przykład koniakowy do wątróbki powstaje poprzez deglasację patelni, na której wcześniej ją smażono. Sam fakt, że używa się tu do każdego mięsa odpowiedniego wywaru, bardzo dobrze świadczy o szefie kuchni i o zwyczajach tej restauracji. Dobrym przykładem filozofii żywienia i podejścia do klienta była dla mnie sałatka z polędwicą (Sałata z mięsną wkładką, 20 PLN) Po pierwsze, kelnerka zapytała mnie jak ma być wysmażona polędwica. To plus. Po drugie, spodziewałem się, że dostanę michę sałaty z symbolicznymi kawałkami mięsa, a otrzymałem w tej porcji prawie całego steka! [Monika & Kuba]"
Na własne oczy. Trzcinowisko
Polityka, Nr 2 (2537) 14 stycznia 2006
"(…) Jadło pochodzi z tutejszej restauracji. Mieści się ona w byłej rozpadającej się szwalni – budyneczku obok Fabryki. Kucharz bawi się talerzami z miłością i wyczuciem. Syn kucharza i kucharki, o czymś to mówi. Ciasto z marchwi od niego, ponoć okupacyjne, acz wyśmienite, przynosi dziewczyna zwana Admirałem, bo studiuje w Wyższej Szkole Morskiej; niebawem wyruszy w szkolny rejs, lecz wróci do Fabryki. Pochodzi z castingu na kelnerów i barmanów, który odbył się przed otwarciem restauracji; zawodowi kelnerzy (a może szanownemu panu masełko, a może chlebuś?) zostali wykluczeni. Osobowość się liczy. Wybrani w castingu mają mieć, prócz wspomnianej osobowości, dar rozmowy z gościem i udzielania informacji o Fabryce i jej historii. (…). Gości przyciąga magiczność miejsca, jest w Fabryce coś bezpiecznego…"
Restauracje.
Dziennik. 7 Dni 26.01-1.02 Warszawa
"Nadeszła prawdziwa zima więc powróćmy do sycącej, rozgrzewającej i swojskiej polskiej kuchni…"
"Kuchnia pozytywnie nowoczesna. Polecam na kolację przed koncertem. Są leniwe i mielone…"
Restauracje.
Dziennik. 7 Dni 19-25.01 Warszawa
"Więcej niż restauracja. Można zjeść, napić się kawy i… wyjść z czymś jeszcze. Ukulturalnionym, z książką, butelką wina, a nawet bluzką!"
"Centrum kulturalne w zeszłym roku wzbogaciło się o świetną restaurację z polską kuchnią. Równie interesującą jak imprezy…"
Po prostu Restauracja
Aktivist, 12-2005
"W Fabryce Trzciny pod koniec września ruszyła długo zapowiadana restauracja. Pomysł i projekt wnętrza to autorskie dzieło właściciela fabryki, Wojciecha Trzcińskiego. Budynek restauracji to drewniany, pomalowany na zielono uroczy domek, który niegdyś służył jako magazyn. Teraz mieszczą się w nim trzy przestronne restauracyjne sale, których główną ozdobą są piękne ceglane ściany. W menu znajdziemy akcenty praskie, np. śledzik, kotlet mielony i echa sentymentu do lat PRL-u np. budyń z sokiem malinowym, kieliszek gorzkiej, leniwe, pomidorowa z kluseczkami, zraz wołowy z pyzami, czyli „Kącik warszawski”. (…) Są też dania wykwintniejsze jak bulion z raków (29 pln), parpadele z kaczką (32 pln). (…)."
